31.10.2014r.
Wśród najnowszych prac Marty Kunikowskiej-Mikulskiej na szczególną uwagę zasługuje portret młodego mężczyzny o intrygującym tytule “Kazimir i Rusałka”. Mężczyzna ukazany en face ze schyloną głową siedzi na wspartej o mur ławce odziany w czarny płaszcz. Twarz ma skupioną, a rysy ostre.
Jego spojrzenie spoczywa na motylu, który w przelocie przycupnął na wyciągniętej dłoni – bladej, bezkrwistej niczym ręka śmierci. Druga zaś ręka, w ciepłych jeszcze barwach, opasa ciało jakby w geście bólu (poczucia winy). Niepomny tego motyl z rozłożonymi skrzydłami chwyta wiatr, by znów wzbić się w przestworza. Pokorna postawa mężczyzny oraz skupienie widoczne na jego twarzy uzmysławiają wewnętrzną rozmowę (żarliwe zmagania w klimacie ekspiacji) – rachunek sumienia, gdy śmierć zamyka oczy a dusza niczym motyl ulatuje z ciała. Jest to więc scena eschatologiczna, w której człowiek jakby kłaniając się śmierci wzrokiem swym szuka gruntu, jak odpowiedzi na wieczne pytania.
Jednocześnie tworząc napięcie między mężczyzną a motylem, nie tylko środkami plastycznymi, lecz także poprzez tytuł – “Kazimir i rusałka” – artystka w zawoalowany sposób opowiada historię dwojga bohaterów. Z rozmysłem splata folklor z gatunkiem motyla znanego pod nazwą “Rusałka”. Podobnie w przypadku mężczyzny określa jego tożsamość za pomocą imienia. Jest ono zbitką dwóch wyrazów, z których “kazi-” (od kazić) odnosi się do niszczenia, “mir” zaś oznaczy pokój. Kazi-mir to zatem ktoś gniewny, burzący ludzki spokój, jak strażnik sumienia – patron słusznej zemsty.
Podobne usposobienie miały także Rusałki, wodne nimfy, a niegdyś zwykłe kobiety, które w skutek miłosnych cierpień targnęły się na życie ginąc w topieli; jako demony rzek i jezior, kusiły zaś młodzieńców swoimi wdziękami by zwabić ich w pułapkę biorąc odwet tym za swój tragiczny los. Utonięcie we wzburzonych wodach było metaforą zguby jaką niosą z sobą niepohamowane namiętności (lub doskonałe uczucie w ułomnym świecie). Taka śmierć obecna w wielu opowieściach o rusałkach, była przestrogą dla ludzi przed złamaniem miłosnej przysięgi stanowiącej świętość. O ile w słowiańskiej mitologii postawa rusałki łączy się nieodmiennie z żeńskim archetypem, o tyle w romantyzmie staje się uniwersalnym sposobem przeżywania miłosnych zawodów. Niespełnione uczucie prowadzi do śmierci, a zdradzona miłość wymaga zemsty. Miłość romantyczna jest totalną i bezwarunkową, pełna zazdrości o uczucia ukochanej i lęku przed ich utratą. Ów lęk podkreślany przez groźby i patetyczne wyznania, był stałym elementem XIX-wiecznej poezji. Znakomitym przykładem jest wiersz John’a Ketas’a zatytułowany “Ta żywa dłoń, dziś zdolna do uścisku” (tekst poniżej). Jest on także dopełnieniem treści zawartych w owym obrazie, którego bohaterowie to dwa demony o ognistych duszach – żarliwi w miłości, zapalczywi w gniewie.
“Ta żywa dłoń, dziś zdolna do uścisku”
Ta żywa dłoń, dziś zdolna do uścisku
I ciepła – gdyby lodowatą ciszą
Grób ją ogarnął… o, wtedy by takim
Upiorem twoją nawiedziła jawę,
Tak zimnym dreszczem przeszywała sny,
Że wytoczyłbyś z serca ostatnią
Kroplę purpury życia, aby znowu
Krążyła w moich żyłach, uciszając
Twoje sumienie. Spójrz: to ona, dłoń –
Wyciągnięta ku tobie.
(tłum. Stanisław Barańczak)
Erwin Lorenz
« Powrót
