20.01.2014r.

 

Sztuka najnowsza oscyluje we współczesnym świecie między zjawiskami, które już były, a tymi, które mogłyby być szukając przy tym własnego języka przekazu. Trudne zadanie otrzymali artyści nowego pokolenia, bowiem szalenie ciężko jest zaabsorbować odbiorców w dobie przeświadczenia, że jedynym poprawnym wyznacznikiem sztuki jest novum. W związku z tym artyści pragną być postrzegani, jako indywidualiści niezależni od wpływu innych. Patrząc jednak przez pryzmat dotychczasowych osiągnięć w dziedzinie sztuki ciężko zaistnieć jest na tej płaszczyźnie. W skutek czego zauważalne stają się próby wtargnięcia do artystycznego świata poprzez swoiste skandale czy próby wynalezienia nowych środków wyrazu, które ugruntowałyby drogę przez sztukę, gwarantując tym samym silną pozycję. Zgadzałoby się to z teorią Baudrillard’a, francuskiego filozofa kultury, który zauważył, że wielkość sztuki zaczęto mierzyć siłą rozgłosu, a prymarny stosunek nad potęgą obrazu wziął skandal, który go spowił.

 

Obecnie stosunkowo mało artystów decyduje się kroczyć ścieżkami zupełnie odmiennymi. Niewielu z nich pozwala sobie sięgnąć w najgłębsze zakamarki duszy wyciągając na światło dzienne sentymentalny ukłon w stronę dawnych mistrzów sztuki, nie bojąc się powrotu do rodzimej tradycji. Do tej nielicznej grupy należy Marta Kunikowska-Mikulska. Młoda, bo zaledwie trzydziestoparoletnia letnia artystka pochodząca z Łodzi, gdzie w roku 2005 ukończyła Akademię Sztuk Pięknych na wydziale Grafiki i Malarstwa. W swej twórczości świadomie nawiązuje dyskurs z dziedzictwem polskiej kultury, śmiało przyznając w wywiadach, że inspiruje się malarstwem Jacka Malczewskiego. Wpływ mistrza okresu Młodej Polski w subtelny sposób uwidacznia się nie tylko w sposobie ujęcia światła, ale również, a może i przede wszystkim – w tematyce obrazów. Inspiracja, ale nie naśladownictwo, bowiem artystka wykształciła swój indywidualny, niepowtarzalny styl – do perfekcji opanowała kunszt techniki olejnej na stałe anektując ją w swej twórczości.

 

Bo ja szukam swoich ojców, rzekł niegdyś Tadeusz Kantor, jeden z najwybitniejszych artystów XX wieku nie bojąc się wywoływać duchów z przeszłości. Kunikowska-Mikulska znalazła swych ojców i z zamysłem weszła z nimi w dialog.

 

Z ptaszkami, Zielony, Okruszki, Gniazdo, W trawie, Przy okienku – to tytuły dzieł powstałych na przestrzeni ostatnich trzech lat (2011-2013). Ułożone chronologicznie brzmią jak fragment poematu, jak część pewnej całości. Każdy z poszczególnych obrazów namalowany w realistycznej konwencji przedstawia postać kobiecą w otoczeniu ludowych ptaszków. Bohaterki obserwujemy w powszednim otoczeniu – w sytuacjach które mogłyby wskazywać na przerwę w wykonywaniu codziennych obowiązków. Widzimy je w mieszkaniu, przy oknie, w pościeli, wśród trawy, rzec by się chciało w idealnych miejscach odpoczynku, gdzie w zaciszu można oddać się kontemplacji czy nawet małej drzemce. Małe, ceramiczne ptaszki usytuowane obok modelek niczym wycięte z polskiego folkloru wprowadzają bajkowo-mityczny klimat i stanowią odrębną część obrazu sprawiając wrażenie, jakby przybyły nie z tego świata, jakby były bezpośrednią wizualizacją myśli, a nawet marzeń sennych. Na twarzach kobiet zarysowana jest pewna melancholia, odczytujemy również nostalgię i tęsknotę. Czyżby współczesna kobieta marzyła o powrocie do tradycji, o tym co ludowe w nowoczesnym zmechanizowanym świecie? Metafizyczny powiew ludowości…

 

Oprócz wspólnego motywu oraz techniki wykonania (olej na płótnie) obrazy łączy znacznie więcej. Płótna opowiadają pewną historię – historię artystki, która w oparciu o emocje i doświadczenia życiowe pędzlem zbudowała własną estetykę. Emocje modelek wydają się osobistymi zwierzeniami autorki, która w swych pracach skupia się nie tylko na pięknie i wartości estetycznej. Wyraża w twórczości osobiste poszukiwania i stany emocjonalne, ale nie obarcza nimi widza. Sytuując odbiorcę na równi, w tym samym planie istnienia, co dzieło sztuki nie narzuca konkretnego odbioru, nie narzuca emocji, które sama przeżywa. Dzieje się wręcz przeciwnie, podczas percepcji dzieła oglądający zostaje zachęcony do indywidualnych doświadczeń estetycznych. Przez pryzmat własnych dociekań, które pozwalają odkryć ukryte, często nieznane nawet pokłady energii, autorka odwołuje się do relacji między nadawcą a odbiorcą. Dominantą twórczości łódzkiej artystki są bowiem uczucia, które niczym swoiste medium działają na linii artysta – dzieło – widz. W sztuce tej każdy dostaje prawo do subiektywnych odczuć, w których dzięki emocjonalnej interakcji, odnaleźć może jakąś cząstkę siebie. Sztuka jest dla Kunikowskiej-Mukulskiej językiem uczuć, formą alternatywnej rzeczywistości, gdzie ludowość w naturalny sposób przeplata się ze współczesnością.

 

Monika Niemczyk




« Powrót